Polska Rada Chrześcijan i Żydów

The Polish Council of Christians and Jews

 

 

Adres korespondencyjny: Al. Solidarności 76a, 00-145 Warszawa.

 

Uroczystość wręczenia tytułu CZŁOWIEK POJEDNANIA
Siostrze Anne Denise Rinckwald, NDS

 

  1. Powitanie

prof. dr hab. Jerzy Wyrozumski
Sekretarz Generalny Polskiej Akademii Umiejętności 
ks. Roman Indrzejczyk
wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów

  1. Przedstawienie Laureatki i Laudacja

prof. UW dr hab. Stanisław Krajewski
współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów

  1. Wręczenie Dyplomu

  2. Słowo Laureatki

  3. scherzo Johannesa Brahmsa

     gra Róża Czarnota, studentka Akademii Muzycznej w Katowicach

 

Polska Rada Chrześcijan i Żydów dziękuje serdecznie Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie za możliwość zorganizowania w jej siedzibie uroczystości nadania tytułu Człowieka Pojednania roku 2006.

 

Siostra Anne Denise Rinckwald należy do Zgromadzenia Matki Bożej z Syjonu (Notre Dame de Sion). Dwa lata temu przeniosła się do Krakowa, co umożliwiło otworzenie przez Siostry MB Syjonu ich pierwszej w Polsce wspólnoty (Kraków, ul. Beniowskiego 17). Charakter Zgromadzenia obrazuje następujące zdanie z jego konstytucji: "Jako wspólnota powołane jesteśmy by świadczyć w Kościele i w świecie o wiernej miłości Boga do narodu żydowskiego i o wierności obietnicom objawionym patriarchom i prorokom Izraela dla całej ludzkości".

 

 Tytuł CZŁOWIEKA POJEDNANIA jest przyznawany przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom spoza Polski, które są szczególnie zasłużone dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce, w uznaniu ich wyjątkowego wkładu w dzieło zbliżenia, lepszego poznania i pojednania chrześcijan i Żydów w Polsce. Poprzednie tytuły otrzymali kolejno: Prof. Stephan Schreiner (Niemcy), Rabin Prof. Byron Sherwin (USA), Sir Sigmund Sternberg (Anglia), Ks. Prof. John Pawlikowski (USA), Rabin James Rudin (USA), Siostra Dominika Zaleska (Szwajcaria), Pani Tova Ben Tzvi (Izrael), Siostra Marie Thérese Huguet (Francja), Rabin Michael Schudrich (USA i Polska), Ks. Manfred Deselaers (Niemcy i Polska), Pani Halina Birenbaum (Izrael), Pan Jan Nowak-Jezioranski (USA i Polska), Jerzy Kluger (Włochy), Ks. Prof. Hanspeter Heinz (Niemcy), Rabin Prof. Michael Signer (USA).

 

 Polska Rada Chrześcijan i Żydów jest członkiem Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów (International Council of Christians and Jews, ICCJ). Celem Rady jest działalność zmierzająca do wzajemnego zrozumienia chrześcijan i Żydów, przezwyciężanie stereotypów, szerzenie tolerancji i pogłębianie kontaktów międzyreligijnych.

 

 

.

 

 

Stanisław Krajewski

Laudacja

ku czci s. Anne Denise Rinckwald NDS

laureatki przyznawanego przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów tytułu

Człowiek Pojednania roku 2006

(Kraków, sala PAU, 7 listopada 2006) 

 

Przyznajemy tytuł Człowieka Pojednania w uznaniu za wybitne zasługi dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce osobom spoza Polski, a jeśli Polakom, to takim, którzy większość życia przeżyli poza Polską (inaczej trzeba by go przyznawać naszym znajomym, przyjaciołom czy zgoła członkom, co byłoby niewłaściwe i krępujące). Czynimy to od kilkunastu lat i zawsze jest to okazja wyjątkowa. Każdy laureat jest inny. Dzisiejsza uroczystość nie jest wyjątkiem od wyjątkowości. Na przykład po raz pierwszy odbywa się w Krakowie. Dotychczas miała miejsce w Warszawie, choć nie zawsze, bo raz w Rzymie, a raz – jako podwójna okazja – w Poznaniu. Jednak najciekawsza i prawdziwie wzruszająca osobliwość tego spotkania, na którym mamy zaszczyt uhonorować Siostrę Anne-Denise Rinckwald, NDS, polega na tym, że działalność naszej laureatki, a raczej ta część jej działalności, którą dzisiaj przywołujemy, jest kontynuacją dzieła naszej innej laureatki, a mianowicie nieodżałowanej św. p. Siostry Dominiki Zaleskiej z tego samego zgromadzenia zakonnego.

Mieliśmy zaszczyt uhonorować ją dziesięć lat temu, w roku 1996. Była dobrym duchem wielu wysiłków dokonywanych w Kościele w celu pogłębienia zrozumienia związków z judaizmem i zbliżenia z Żydami. Pozostaje nadal dobrym duchem dla tu zgromadzonych, patronką naszej działalności, jedną z tych nielicznych osób, pamięć o których pozwala przetrwać okresy kryzysu i stagnacji. Jestem pewien, że gdyby mogła, wyraziłaby wielką radość, że Siostry Matki Bożej z Syjonu są obecne w Polsce. Stało się to możliwe dzięki s. Anne Denise Rinckwald, a także oczywiście drugiej polskiej siostrze z tego zgromadzenia, krakowiance Annie Bodzińskiej, na której śluby wieczyste, piękną uroczystość w kościele dominikanów w Krakowie, przybyły licznie siostry z wielu krajów, a również kilku braci.

O Siostrze

Międzynarodowy charakter zgromadzenia jest widoczny nawet w kolejach życia s. Anne Denise Rinckwald. Urodzona w Alzacji, katoliczka, wyrosła w otoczeniu nacechowanym różnorodnością narodową i wyznaniową, a także, jak wiadomo, niestałością, jeśli chodzi o przynależność państwową. Studiowała literaturę na uniwersytecie w Strasburgu oraz w Niemczech, a potem – już po wstąpieniu do zgromadzenia w roku 1960 – teologię w Instytucie Katolickim Paryżu, w Rzymie w powstałym w następstwie II Soboru Watykańskiego centrum SIDIC (Service International de Documentation judéo-chrétienne), w Jerozolimie w ośrodku NDS. Jednocześnie dzieliła się swoją wiedzą i kompetencjami, nauczając literatury w prowadzonej przez Zgromadzenie szkole dla dziewcząt w Strasburgu, a potem prowadząc bibliotekę kolejno w Instytucie Katolickim w Tuluzie, w szkole pracowników socjalnych w Lille, u jezuitów w Genewie. Wszędzie tam, jak również w innych miejscach, zakładała ośrodki swojego Zgromadzenia lub wspomagała grupy dialogu ekumenicznego oraz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, które we Francji funkcjonują pod wiele mówiącą nazwą towarzystw przyjaźni – L’Amitié judéo-chrétienne. W Genewie działa razem z s. Dominiką Zaleską, współpracuje m.in. z Gerhardem Riegnerem, honorowym wiceprzewodniczącym Światowego Kongresu Żydów, i uczestniczy w spotkaniach grupy dialogowej, która ma tam równie znamienną nazwę grupy roboczej, wspólnoty pracy – Arbeitsgemeinschaft. W czasie swojego pobytu w Genewie s. Anne Denise Rinckwald jest obdarzona godnością siostry przełożonej nad całą prowincją europejską – wtedy tylko Europą zachodnią (i z wyłączeniem Wysp Brytyjskich). Pracuje następnie w ośrodkach swojego zgromadzenia zakonnego w Paryżu, w Wiedniu, w Brukseli, gdzie m.in. naucza w diecezjalnej uczelni dla katechetów, oraz w Rzymie, gdzie redaguje francuską wersję czasopisma wydawanego przez SIDIC. 

Źródeł swojego powołania s. Anne Denise Rinckwald upatruje w przyciąganiu wywieranym przez Biblię. Jednocześnie wspomina, jak wraz z wejściem do zgromadzenia „odkryła horror Szoa. To był szok emocjonalny, który złączył jej życie z narodem żydowskim na zawsze.” Myślę, że takie wyznanie brzmi szczególnie mocno w Polsce. Czy może raczej – powinno brzmieć.  

O związkach z Polską

Jak widzimy, związki s. Anne Denise Rinckwald z Żydami rozwinęły się na skutek impulsu, pochodzącego z wydarzenia tragicznego, które samo w sobie nie zawiera żadnego dobra, jednak dla ludzi żyjących bezpośrednio po nim, a także dla następnych pokoleń, stanowi wyzwanie, które można podjąć ku dobremu. Powiązane z tym są źródła związków Siostry z Polską, które jako impuls też mają zdarzenie samo w sobie nieszczęsne, choć oczywiście w zupełnie innej, nieporównanie mniejszej skali. Chociaż bowiem, gdy połączyła się  z s. Dominiką w Genewie w 1987 roku, zaczęła dzięki niej mieć kontakt z Polską, to dopiero konflikt wokół klasztoru karmelitanek w Oświęcimiu pozwolił jej, a raczej wymusił, bliższe zapoznanie się z dziejami Polski, historią Kościoła i Żydów w Polsce, ich stosunkiem wzajemnym, sprawami, o których, jak sama przyznaje, nie miała przedtem pojęcia. Ciężar ciemnych kart tej historii, a również dobry duch jej kart jasnych, skłonił ją z czasem do uznania, że chce się przyczynić – ba! poświęcić – sprawie pojednania właśnie w Polsce.

Tak więc od tego czasu bywała w Polsce co roku, najpierw zwykle z Siostrą Dominiką, biorąc udział w spotkaniach w Centrum Dialogu w Oświęcimiu, gdzie była zaproszona do Rady programowej przez kard. Macharskiego, uczestnicząc w spotkaniach w krakowskim Klubie Inteligencji Katolickiej i w Znaku, w Warszawie, we Włocławku i w Gnieźnie. Przez wiele lat s. Anne Denise Rinckwald należała do Komitetu Episkopatu Francuskiego do Stosunków z Judaizmem; jak mówi, na każdym spotkaniu zabierała głos, by poinformować o sytuacji i wysiłkach w zakresie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce. Nieznana rzeczniczka!

No i wreszcie dwa lata temu przyjechała do Polski, by osiąść się w Krakowie i współtworzyć tu dom Zgromadzenia Matki Bożej z Syjonu. Jest to spełnienie marzenia s. Dominiki Zaleskiej. Dla nas, członków Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, a także na pewno dla innych osób zaangażowanych w dialog, zbliżenie, pojednanie, współpracę, przyjaźń między chrześcijanami jako chrześcijanami a Żydami jako Żydami, jest to dar, za który jesteśmy szczerze i głęboko wdzięczni.

Historyczna przemiana

Fakt, że mogę jako przywiązany do tradycji Żyd tak bez zastrzeżeń wyrażać wdzięczność Siostrze i całemu jej Zgromadzeniu, nie jest banalny, nie jest oczywistością, która nie potrzebuje wyjaśnień. Zgromadzenie zostało założone w roku 1843 przez księdza Teodora Ratisbonne, pochodzącego z rodziny żydowskiej, zresztą z Alzacji. Sam ten fakt niczego nie przesądza, nie kwestionuję szczerości jego nawrócenia ani jego uczciwości. Faktem jest jednak – i to stanowi problem – że jego celem było nawracanie Żydów. W pracy „Kwestia żydowska” z roku 1868 pisał, że Żydzi są bez życia, w stagnacji, nie doceniają opieki ze strony Kościoła, który „miarkował spontaniczną wściekłość narodów”. Uznając łączność Starego i Nowego Testamentu, jako swój cel przyjął pomoc Żydom w chrystianizacji, bo „chrześcijaństwo jest w rzeczywistości tylko wypełnieniem obietnic danych Abrahamowi i patriarchom Izraela.” Nie są to poglądy szczególnie oryginalne, ale tak wtedy jak i teraz są dla „żydowskich” Żydów kamieniem obrazy. Są wyrazem braku szacunku, objawem niezrozumienia, źródłem zagrożenia i podstawowym powodem niechęci do zadawania się Kościołem i chrześcijanami.

Świat jednak nie stanął w tym miejscu. Ani zgromadzenie założone przez ks. Ratisbonne. Wiek XX przyniósł zmiany, w Kościele katolickim symbolizowane przez Deklarację Nostra aetate, której 41 rocznicę obchodziliśmy kilka dni temu. Jej katalizatorem była niewysłowiona tragedia Zagłady, to znaczy wywołany przez nią wstrząs, o którym wspominała s. Anne Denise Rinckwald. Zgromadzenie NDS przeformułowało swoje cele. Inaczej – niekonfrontacyjnie – można rozumieć łączność między Nowym a Starym Testamentem – nazywanym zresztą nie „Starym”, ale „Pierwszym” przez niektórych rzeczników dialogu, u nas np. ks. Michała Czajkowskiego, tak zasłużonego dla naszej Rady i wszystkich naszych zamierzeń. Siostry są zresztą obecne w Izraelu i tam ich celem nie jest nawracanie, ale – jak gdzie indziej – świadczenie o „wiernej miłości Boga do narodu żydowskiego” i rozważanie Słowa „w świetle tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej”.

Celem obecnego, głęboko pojętego dialogu międzyreligijnego nie jest uzyskanie czegokolwiek od drugiej strony. Celem ogólnym jest bliskość i przyjaźń – amitié, współpraca i wspomaganie wzajemne – Arbeitsgemeinschaft. Właściwie można powiedzieć, że na pewnym poziomie nie ma żadnego konkretnego celu takiego dialogu, żadnego konkretnego teologicznego lub praktycznego celu do osiągnięcia. Choć w praktyce różne cele się pojawiają, występowanie – choćby ulotne i chwilowe – tego wymiaru, który zdefiniowany jest przez brak celu, czyli obecność bezwarunkowej akceptacji religijności partnera, stanowi w moim przekonaniu najbardziej niezwykłą, ale i najbardziej charakterystyczną, cechę współczesnego dialogu.

Mam przekonanie, że to poczucie jest też udziałem naszej Laureatki. Dlatego nie waham się wyrażać całkowitej afirmacji dla jej katolickiej religijności, wdzięczności za jej religijne zaangażowanie w swoim Kościele, chęci wspomagania jej i całego jej Zgromadzenia.

Można zapytać: czy inni Żydzi widzą rzecz podobnie? Czy przemiana nauczania Kościoła jest dostrzegana? Odpowiedź brzmi: tylko przez niektórych. Tak jak jest ona akceptowana tylko przez niektórych przez katolików i wiernych innych Kościołów. Świadectwem świadomości przemian jest żydowska deklaracja Dabru emet z roku 2000, która chrześcijaństwo widzi jako wielkiego sojusznika. Świadectwem akceptacji i udziału w przemianach jest np. właśnie Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej z Syjonu. Czy takich osób po obu stronach jest wiele? Nie bardzo, choć myślę, że coraz więcej. A czasami, owszem, można poczuć zwątpienie. Ostatecznie rozumienie wezwania symbolizowanego przez Marię, czy raczej Maryję, czyli jak piszą Siostry „Córkę Syjonu, Matkę Jezusa i Matkę Kościoła”, jest tak zupełnie inaczej rozumiane przez nie a inaczej przez Radio Maryja, którego wpływ wydaje się niepomiernie większy niż sióstr Matki Bożej z Syjonu.

Nadzieję można wtedy czerpać z naszych tradycji. Jak mawiał starożytny rabin Jochanan Szewc: każde zgromadzenie, której jest w imię Niebios ostoi się, a które nie jest w imię Niebios, nie ostoi się. Słowo „zgromadzenie” jest tu tłumaczeniem słowa knesija. We współczesnej hebrajszczyźnie to słowo oznacza „kościół”. Wierzę, że to kościelne zgromadzenie, jakie tworzą Siostry Matki Bożej z Syjonu, ostoi się. A za wkład włożony przez byłą przełożoną prowincji europejskiej, obecnie mieszkankę ośrodka krakowskiego tego „zgromadzenia w imię Niebios” dziękuję w imieniu swoim, Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz wszystkich, którzy czują i myślą podobnie.    

 

7 listopada 2006

PODZIĘKOWANIA

 

Chciałabym przede wszystkim wyrazić Wam, drodzy Członkowie Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, ogromną wdzięczność za nadanie mi zaszczytnego tytułu „człowieka pojednania”. W 1995 roku została już nim przez Was wyróżniona jedna z sióstr Matki Bożej z Syjonu, Polka, siostra Dominika Zaleska, mieszkająca wówczas w Genewie.
Byłam obecna podczas uroczystości nadania tego wyróżnienia i siostra Dominika prosiła mnie, żebym w jej imieniu wygłosiła podziękowanie.
Dzisiaj mam to zrobić w moim własnym imieniu.

Prawdę powiedziawszy, kiedy otrzymałam od Pana, Panie Stanisławie Krajewski, list, w którym pytał mnie Pan, czy przyjmę tę nominację, byłam wielce zaskoczona. Jak mogłam sobie „zasłużyć” na wyróżnienie mnie jako „człowieka pojednania” i znalezienie się w gronie tych wszystkich znakomitych osób, które zostały już przez Radę wyróżnione w ciągu ostatnich 14 lat?
Potem przypomniałam sobie krótki midrasz o rabbim Zusji: być może go znacie?
Rabbi Zusja skarżył się Świętemu Błogosławionemu, że nie jest jak Mojżesz, święty, uczony, roztropny, przywódca narodu, a jednocześnie najskromniejszy człowiek, jakiego ziemia nosiła. Lecz Święty Błogosławiony, odrzekł mu: Zusja, nie prosiłem cię, żebyś był Mojżeszem, ale Zusją!

Urodziłam się w Strasbourgu, w Alzacji, regionie granicznym Francji i Niemiec, i to właśnie w dzieciństwie i młodości przeżyłam pierwsze doświadczenia pojednania.
Dziś, być może właśnie dlatego, czuję się Europejką i jestem Europejką z przekonania.
Każdy z nas miał w swoim życiu doświadczenia pojednania, ponieważ pojednanie to przede wszystkim zwykła życiowa rzeczywistość – bez częstego przebaczania, bez pojednania nie ma pokoju. W nas samych przede wszystkim!
„Nasze rany – mówił niedawno kardynał Etchegaray do libańskich chrześcijan – to także miejsca, w których dokonuje się pojednanie”.

To, kim jestem, moją drogę życiową, wybory, jakich na tej drodze mogłam dokonać, wszystko to zawdzięczam Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej z Syjonu, mojej duchowej rodzinie.
Otrzymało ono w Kościele charyzmat pojednania, przede wszystkim pojednania między chrześcijanami i żydami. Sobór Watykański II utwierdził nas w tym charyzmacie dekretem soborowym Nostra Aetate, Deklaracją o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich ogłoszonym 28 października 1965.
Tekst ów stał się, jak mówi psalm „lampą dla naszych stóp i światłem na naszej ścieżce” [por. Ps 119, 105].

W 4. punkcie, poświęconym stosunkowi do judaizmu, Sobór przypomina „o więzi, jaką został duchowo złączony  lud Nowego Przymierza z potomstwem Abrahama”.
Stwierdzenie to było i nie przestaje być zdumiewająco odkrywcze!

Tekst ten przypomina między innymi, że początki naszej wiary chrześcijańskiej znajdują się już u patriarchów, Mojżesza i proroków, że „Jezus był żydem i na zawsze nim pozostał” (Uwagi dotyczące właściwego przedstawiania żydów i judaizmu w nauczaniu i katechezie Kościoła Katolickiego, Rzym, 24 czerwca 1985).

 Tekst ten przypomina nam także, że „Żydzi pozostają umiłowanymi dla Boga, który nie żałuje swych darów i wezwań” (por. Rz 11, 28-29).

 Tekst ten wzywa nas do prostowania niesprawiedliwych oskarżeń rzucanych przeciwko żydom w kontekście Męki Jezusa, i potępia wszelkie formy antyżydowskich prześladowań.

 Tekst ten wzywa nas przede wszystkim do wzajemnego poznawania się i odnoszenia z szacunkiem.

 Jan Paweł II, a obecnie Benedykt XVI nie przestali i nie przestają wzywać chrześcijan do wprowadzania w życie i rozwijania znaczeń tej soborowej deklaracji.

Siostry Matki Bożej z Syjonu we wszystkich 21 krajach, w których są obecne, podjęły inicjatywy na rzecz wcielania w życie tego wezwania Soboru Watykańskiego II i wszystkich tekstów Kościoła katolickiego, które po nim nastąpiły, a to poprzez:

utworzenie Centrów dokumentacji, w tym Międzynarodowego Centrum Dokumentacji Żydowsko-Chrześcijańskiej (SIDIC) w Rzymie, doroczne Programy biblijne w naszym domu Ecce Homo w Jerozolimie, kursy, wykłady, publikacje książkowe, artykuły, audycje radiowe itd. Nie licząc pracy w dziećmi i młodzieżą w prowadzonych przez zgromadzenie szkołach.

 Ale często, i być może w większości wypadków, wiele sióstr w zwykłym, codziennym życiu, poprzez swoją obecność stara się czynić to, co służy pojednaniu i zaprowadza pokój. A kiedy żyje się w sytuacji konfliktu albo wojny, jak w Izraelu/Palestynie, w Nikaragui lub Salwadorze, to nie jest to takie proste.

Moja wdzięczność kieruje się więc ku mojemu Zgromadzeniu. To dzięki niemu dane mi było spotkać tyle rozmaitych osób w różnych krajach i miejscach, do których zostałam wysłana.
Tyle twarzy, tylu ludzi uczyło mnie znaczenia innego ( Innego pisanego z dużej litery), wartości i bogactwa różnorodności. „Ponieważ byli inni, sprawili, że się zmieniłam”.
Chciałabym wymienić spośród nich tylko błogosławionej pamięci dra Gerhardta Riegnera, sekretarza, a następnie honorowego prezesa Światowego Kongresu Żydów. Nasze liczne rozmowy w Genewie w ciągu ponad 10 lat zaowocowały klimatem wzajemnego zaufania, który umożliwił podjęcie inicjatyw, zorganizowanie spotkań mających na celu przezwyciężenie trudności występujących niekiedy pomiędzy naszymi wspólnotami.

 Gdybym w końcu nie była siostrą Matki Bożej z Syjonu, nie mieszkałabym dziś w Polsce. Nie spotkałabym przez te wszystkie ostatnie lata – niedługo będzie to już dwadzieścia lat – tylu osób, które otworzyły mnie na zrozumienie tego kraju, który kocham, na jego historię, kwestie społeczne, religijne czy też gospodarcze.
Myślę tu o panu Andrzeju Potockim, byłym prezesie KIKu, o ojcu Stanisławie Musiale, obydwu nieżyjących, o tu obecnym Stefanie Wilkanowiczu, o arcybiskupie Henryku Muszyńskim, pierwszym przewodniczącym komitetu Episkopatu Polski ds. dialogu z judaizmem.
Dzięki nim i innym osobom, z których kilka jest obecnych na tej sali, mogłam szybko zauważyć, że pojednanie między chrześcijanami i żydami w Polsce jest możliwe, chociaż droga ku temu nie będzie krótka. To było moje wyzwanie.

 Ta droga już się zaczęła! I nawet tu w Krakowie mamy tego przykłady, o których nie ma potrzeby przypominać.

 Pozostaje jednak kawał drogi do przebycia, być może przede wszystkim w wymiarze religijnym.

 Poza kręgami specjalistów, do jakiej kultury biblijnej Starego Testamentu ma dostęp na co dzień zwykły chrześcijanin, żeby posilić i pogłębić swoją wiarę?

 Co wie o środowisku, z którego czerpała wiara Jezusa i które pozwala nam głębiej zrozumieć – bo poznajemy skąd wyrasta – Jego życie i nauczanie, a nawet jego Mękę?

 Cóż w końcu wiemy o współczesnej żydowskiej myśli religijnej, duchowości, etyce, żeby w dialogu wzbogacić nasze własne przekonania?

Prawdą jest, że Shoah w tragiczny sposób przerwała żydowskie życie w tym kraju, ale dziś możemy tu powitać odradzającą się wspólnotę żydowską czerpiącą ze źródła swojej Tradycji.

 Na łodzi, na barce świata, który jak arka Noego porusza się często po wodach potopu, wierzący – wszyscy wierzący – mają w sobie siłę duchową, pełną spokoju ale i dynamizmu.
Z tej to siły płynie pojednanie.

 Na zakończenie trochę hebrajskiego biblijnego od naszych sióstr uczących hebrejaskiego w Brukseli!

W jednym z określeń wyrażających pojednanie, הַשלָמָה  [HaSH – La – Ma], jest słowo שָלוֹמ shalom. Wyraża ono pełnię, ponowne spotkanie po konflikcie, niezgodzie, odzyskany pokój i jedność, spokój, równowagę jak w przypadku dwóch szal wagi.

 Człowiek pojednania byłby  מַשכּינָה שָלום[MaSH – Ki – NaH  ShaLoM].
Znajdujemy tu rdzeń
שכן [SHa-Kha-N ] „przebywać pod rozstawionym namiotem”.
Odwołuje się on do Szechiny, obecności Boga. Kto prowadzi do pojednania, realizuje wśród ludzi i pomiędzy ludźmi Boży zamysł, by Jego Szechina, Jego Obecność została zamieszkana.

 Ambitny to program, wielkie wymaganie!

 Dziękuję Państwu bardzo.

 

 

 

 Derničre mise ŕ jour le 04/11/08
       Copyright © 1997-2008  Notre Dame de Sion