|
| |
|
Polska
Rada Chrześcijan i Żydów
The Polish Council of
Christians and Jews
Adres korespondencyjny:
Al. Solidarności 76a, 00-145 Warszawa.
Uroczystość wręczenia
tytułu CZŁOWIEK POJEDNANIA
Siostrze Anne Denise Rinckwald, NDS
-
Powitanie
prof. dr
hab. Jerzy Wyrozumski
Sekretarz Generalny Polskiej Akademii Umiejętności
ks. Roman Indrzejczyk
wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów

-
Przedstawienie Laureatki i Laudacja
prof. UW
dr hab. Stanisław Krajewski
współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów
-
Wręczenie Dyplomu
-
Słowo
Laureatki
-
scherzo Johannesa Brahmsa
gra
Róża Czarnota, studentka Akademii Muzycznej w Katowicach
Polska Rada Chrześcijan i Żydów dziękuje serdecznie Polskiej
Akademii Umiejętności w Krakowie za możliwość zorganizowania w jej siedzibie
uroczystości nadania tytułu Człowieka Pojednania roku 2006.
Siostra Anne Denise Rinckwald należy do Zgromadzenia Matki
Bożej z Syjonu (Notre Dame de Sion). Dwa lata temu przeniosła się do
Krakowa, co umożliwiło otworzenie przez Siostry MB Syjonu ich pierwszej w
Polsce wspólnoty (Kraków, ul. Beniowskiego 17). Charakter Zgromadzenia
obrazuje następujące zdanie z jego konstytucji: "Jako wspólnota powołane
jesteśmy by świadczyć w Kościele i w świecie o wiernej miłości Boga do
narodu żydowskiego i o wierności obietnicom objawionym patriarchom i
prorokom Izraela dla całej ludzkości".
Tytuł CZŁOWIEKA POJEDNANIA jest przyznawany przez Polską
Radę Chrześcijan i Żydów osobom spoza Polski, które są szczególnie zasłużone
dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce, w uznaniu ich wyjątkowego
wkładu w dzieło zbliżenia, lepszego poznania i pojednania chrześcijan i
Żydów w Polsce. Poprzednie tytuły otrzymali kolejno: Prof. Stephan Schreiner
(Niemcy), Rabin Prof. Byron Sherwin (USA), Sir Sigmund Sternberg (Anglia),
Ks. Prof. John Pawlikowski (USA), Rabin James Rudin (USA), Siostra Dominika
Zaleska (Szwajcaria), Pani Tova Ben Tzvi (Izrael), Siostra Marie Thérese
Huguet (Francja), Rabin Michael Schudrich (USA i Polska), Ks. Manfred
Deselaers (Niemcy i Polska), Pani Halina Birenbaum (Izrael), Pan Jan
Nowak-Jezioranski (USA i Polska), Jerzy Kluger (Włochy), Ks. Prof. Hanspeter
Heinz (Niemcy), Rabin Prof. Michael Signer (USA).
Polska Rada Chrześcijan i Żydów jest członkiem
Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów (International Council of
Christians and Jews, ICCJ). Celem Rady jest działalność zmierzająca do
wzajemnego zrozumienia chrześcijan i Żydów, przezwyciężanie stereotypów,
szerzenie tolerancji i pogłębianie kontaktów międzyreligijnych.
|
|
Stanisław Krajewski
Laudacja
ku czci s. Anne Denise Rinckwald NDS
laureatki przyznawanego przez Polską Radę Chrześcijan i
Żydów tytułu
Człowiek Pojednania roku 2006
(Kraków, sala PAU, 7 listopada 2006)
Przyznajemy tytuł Człowieka Pojednania w uznaniu za wybitne
zasługi dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce osobom spoza Polski,
a jeśli Polakom, to takim, którzy większość życia przeżyli poza Polską
(inaczej trzeba by go przyznawać naszym znajomym, przyjaciołom czy zgoła
członkom, co byłoby niewłaściwe i krępujące). Czynimy to od kilkunastu lat i
zawsze jest to okazja wyjątkowa. Każdy laureat jest inny. Dzisiejsza
uroczystość nie jest wyjątkiem od wyjątkowości. Na przykład po raz pierwszy
odbywa się w Krakowie. Dotychczas miała miejsce w Warszawie, choć nie
zawsze, bo raz w Rzymie, a raz – jako podwójna okazja – w Poznaniu. Jednak
najciekawsza i prawdziwie wzruszająca osobliwość tego spotkania, na którym
mamy zaszczyt uhonorować Siostrę Anne-Denise Rinckwald, NDS, polega na tym,
że działalność naszej laureatki, a raczej ta część jej działalności, którą
dzisiaj przywołujemy, jest kontynuacją dzieła naszej innej laureatki, a
mianowicie nieodżałowanej św. p. Siostry Dominiki Zaleskiej z tego samego
zgromadzenia zakonnego.
Mieliśmy zaszczyt uhonorować ją dziesięć lat temu, w roku
1996. Była dobrym duchem wielu wysiłków dokonywanych w Kościele w celu
pogłębienia zrozumienia związków z judaizmem i zbliżenia z Żydami. Pozostaje
nadal dobrym duchem dla tu zgromadzonych, patronką naszej działalności,
jedną z tych nielicznych osób, pamięć o których pozwala przetrwać okresy
kryzysu i stagnacji. Jestem pewien, że gdyby mogła, wyraziłaby wielką
radość, że Siostry Matki Bożej z Syjonu są obecne w Polsce. Stało się to
możliwe dzięki s. Anne Denise Rinckwald, a także oczywiście drugiej polskiej
siostrze z tego zgromadzenia, krakowiance Annie Bodzińskiej, na której śluby
wieczyste, piękną uroczystość w kościele dominikanów w Krakowie, przybyły
licznie siostry z wielu krajów, a również kilku braci.
O Siostrze
Międzynarodowy charakter zgromadzenia jest widoczny nawet w
kolejach życia s. Anne Denise Rinckwald. Urodzona w Alzacji, katoliczka,
wyrosła w otoczeniu nacechowanym różnorodnością narodową i wyznaniową, a
także, jak wiadomo, niestałością, jeśli chodzi o przynależność państwową.
Studiowała literaturę na uniwersytecie w Strasburgu oraz w Niemczech, a
potem – już po wstąpieniu do zgromadzenia w roku 1960 – teologię w
Instytucie Katolickim Paryżu, w Rzymie w powstałym w następstwie II Soboru
Watykańskiego centrum SIDIC (Service International de
Documentation judéo-chrétienne), w Jerozolimie w ośrodku
NDS. Jednocześnie dzieliła się swoją wiedzą i kompetencjami, nauczając
literatury w prowadzonej przez Zgromadzenie szkole dla dziewcząt w
Strasburgu, a potem prowadząc bibliotekę kolejno w Instytucie Katolickim w
Tuluzie, w szkole pracowników socjalnych w Lille, u jezuitów w Genewie.
Wszędzie tam, jak również w innych miejscach, zakładała ośrodki swojego
Zgromadzenia lub wspomagała grupy dialogu ekumenicznego oraz dialogu
chrześcijańsko-żydowskiego, które we Francji funkcjonują pod wiele mówiącą
nazwą towarzystw przyjaźni – L’Amitié judéo-chrétienne. W Genewie
działa razem z s. Dominiką Zaleską, współpracuje m.in. z Gerhardem
Riegnerem, honorowym wiceprzewodniczącym Światowego Kongresu Żydów, i
uczestniczy w spotkaniach grupy dialogowej, która ma tam równie znamienną
nazwę grupy roboczej, wspólnoty pracy – Arbeitsgemeinschaft. W czasie
swojego pobytu w Genewie s. Anne Denise Rinckwald jest obdarzona godnością
siostry przełożonej nad całą prowincją europejską – wtedy tylko Europą
zachodnią (i z wyłączeniem Wysp Brytyjskich). Pracuje następnie w ośrodkach
swojego zgromadzenia zakonnego w Paryżu, w Wiedniu, w Brukseli, gdzie m.in.
naucza w diecezjalnej uczelni dla katechetów, oraz w Rzymie, gdzie redaguje
francuską wersję czasopisma wydawanego przez SIDIC.
Źródeł swojego powołania s. Anne Denise Rinckwald upatruje w
przyciąganiu wywieranym przez Biblię. Jednocześnie wspomina, jak wraz z
wejściem do zgromadzenia „odkryła horror Szoa. To był szok emocjonalny,
który złączył jej życie z narodem żydowskim na zawsze.” Myślę, że takie
wyznanie brzmi szczególnie mocno w Polsce. Czy może raczej – powinno
brzmieć.
O związkach z Polską
Jak widzimy, związki s. Anne Denise Rinckwald z Żydami
rozwinęły się na skutek impulsu, pochodzącego z wydarzenia tragicznego,
które samo w sobie nie zawiera żadnego dobra, jednak dla ludzi żyjących
bezpośrednio po nim, a także dla następnych pokoleń, stanowi wyzwanie, które
można podjąć ku dobremu. Powiązane z tym są źródła związków Siostry z
Polską, które jako impuls też mają zdarzenie samo w sobie nieszczęsne, choć
oczywiście w zupełnie innej, nieporównanie mniejszej skali. Chociaż bowiem,
gdy połączyła się z s. Dominiką w Genewie w 1987 roku, zaczęła dzięki niej
mieć kontakt z Polską, to dopiero konflikt wokół klasztoru karmelitanek w
Oświęcimiu pozwolił jej, a raczej wymusił, bliższe zapoznanie się z dziejami
Polski, historią Kościoła i Żydów w Polsce, ich stosunkiem wzajemnym,
sprawami, o których, jak sama przyznaje, nie miała przedtem pojęcia. Ciężar
ciemnych kart tej historii, a również dobry duch jej kart jasnych, skłonił
ją z czasem do uznania, że chce się przyczynić – ba! poświęcić – sprawie
pojednania właśnie w Polsce.
Tak więc od tego czasu bywała w Polsce co roku, najpierw
zwykle z Siostrą Dominiką, biorąc udział w spotkaniach w Centrum Dialogu w
Oświęcimiu, gdzie była zaproszona do Rady programowej przez kard.
Macharskiego, uczestnicząc w spotkaniach w krakowskim Klubie Inteligencji
Katolickiej i w Znaku, w Warszawie, we Włocławku i w Gnieźnie. Przez wiele
lat s. Anne Denise Rinckwald należała do Komitetu Episkopatu Francuskiego do
Stosunków z Judaizmem; jak mówi, na każdym spotkaniu zabierała głos, by
poinformować o sytuacji i wysiłkach w zakresie dialogu
chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce. Nieznana rzeczniczka!
No i wreszcie dwa lata temu przyjechała do Polski, by osiąść
się w Krakowie i współtworzyć tu dom Zgromadzenia Matki Bożej z Syjonu. Jest
to spełnienie marzenia s. Dominiki Zaleskiej. Dla nas, członków Polskiej
Rady Chrześcijan i Żydów, a także na pewno dla innych osób zaangażowanych w
dialog, zbliżenie, pojednanie, współpracę, przyjaźń między chrześcijanami
jako chrześcijanami a Żydami jako Żydami, jest to dar, za który jesteśmy
szczerze i głęboko wdzięczni.
Historyczna przemiana
Fakt, że mogę jako przywiązany do tradycji Żyd tak bez
zastrzeżeń wyrażać wdzięczność Siostrze i całemu jej Zgromadzeniu, nie jest
banalny, nie jest oczywistością, która nie potrzebuje wyjaśnień.
Zgromadzenie zostało założone w roku 1843 przez księdza Teodora Ratisbonne,
pochodzącego z rodziny żydowskiej, zresztą z Alzacji. Sam ten fakt niczego
nie przesądza, nie kwestionuję szczerości jego nawrócenia ani jego
uczciwości. Faktem jest jednak – i to stanowi problem – że jego celem było
nawracanie Żydów. W pracy „Kwestia żydowska” z roku 1868 pisał, że Żydzi są
bez życia, w stagnacji, nie doceniają opieki ze strony Kościoła, który
„miarkował spontaniczną wściekłość narodów”. Uznając łączność Starego i
Nowego Testamentu, jako swój cel przyjął pomoc Żydom w chrystianizacji, bo
„chrześcijaństwo jest w rzeczywistości tylko wypełnieniem obietnic danych
Abrahamowi i patriarchom Izraela.” Nie są to poglądy szczególnie oryginalne,
ale tak wtedy jak i teraz są dla „żydowskich” Żydów kamieniem obrazy. Są
wyrazem braku szacunku, objawem niezrozumienia, źródłem zagrożenia i
podstawowym powodem niechęci do zadawania się Kościołem i chrześcijanami.
Świat jednak nie stanął w tym miejscu. Ani zgromadzenie
założone przez ks. Ratisbonne. Wiek XX przyniósł zmiany, w Kościele
katolickim symbolizowane przez Deklarację Nostra aetate,
której 41 rocznicę obchodziliśmy kilka dni temu. Jej katalizatorem była
niewysłowiona tragedia Zagłady, to znaczy wywołany przez nią wstrząs, o
którym wspominała s. Anne Denise Rinckwald. Zgromadzenie NDS przeformułowało
swoje cele. Inaczej – niekonfrontacyjnie – można rozumieć łączność między
Nowym a Starym Testamentem – nazywanym zresztą nie „Starym”, ale „Pierwszym”
przez niektórych rzeczników dialogu, u nas np. ks. Michała Czajkowskiego,
tak zasłużonego dla naszej Rady i wszystkich naszych zamierzeń. Siostry są
zresztą obecne w Izraelu i tam ich celem nie jest nawracanie, ale – jak
gdzie indziej – świadczenie o „wiernej miłości Boga do narodu żydowskiego” i
rozważanie Słowa „w świetle tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej”.
Celem obecnego, głęboko pojętego dialogu międzyreligijnego
nie jest uzyskanie czegokolwiek od drugiej strony. Celem ogólnym jest
bliskość i przyjaźń – amitié, współpraca i wspomaganie wzajemne –
Arbeitsgemeinschaft. Właściwie można powiedzieć, że na pewnym poziomie
nie ma żadnego konkretnego celu takiego dialogu, żadnego konkretnego
teologicznego lub praktycznego celu do osiągnięcia. Choć w praktyce różne
cele się pojawiają, występowanie – choćby ulotne i chwilowe – tego wymiaru,
który zdefiniowany jest przez brak celu, czyli obecność bezwarunkowej
akceptacji religijności partnera, stanowi w moim przekonaniu najbardziej
niezwykłą, ale i najbardziej charakterystyczną, cechę współczesnego dialogu.
Mam przekonanie, że to poczucie jest też udziałem naszej
Laureatki. Dlatego nie waham się wyrażać całkowitej afirmacji dla jej
katolickiej religijności, wdzięczności za jej religijne zaangażowanie w
swoim Kościele, chęci wspomagania jej i całego jej Zgromadzenia.
Można zapytać: czy inni Żydzi widzą rzecz podobnie? Czy
przemiana nauczania Kościoła jest dostrzegana? Odpowiedź brzmi: tylko przez
niektórych. Tak jak jest ona akceptowana tylko przez niektórych przez
katolików i wiernych innych Kościołów. Świadectwem świadomości przemian jest
żydowska deklaracja Dabru emet z roku 2000, która chrześcijaństwo
widzi jako wielkiego sojusznika. Świadectwem akceptacji i udziału w
przemianach jest np. właśnie Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej z Syjonu. Czy
takich osób po obu stronach jest wiele? Nie bardzo, choć myślę, że coraz
więcej. A czasami, owszem, można poczuć zwątpienie. Ostatecznie rozumienie
wezwania symbolizowanego przez Marię, czy raczej Maryję, czyli jak piszą
Siostry „Córkę Syjonu, Matkę Jezusa i Matkę Kościoła”, jest tak zupełnie
inaczej rozumiane przez nie a inaczej przez Radio Maryja, którego wpływ
wydaje się niepomiernie większy niż sióstr Matki Bożej z Syjonu.
Nadzieję można wtedy czerpać z naszych tradycji. Jak mawiał
starożytny rabin Jochanan Szewc: każde zgromadzenie, której jest w imię
Niebios ostoi się, a które nie jest w imię Niebios, nie ostoi się. Słowo
„zgromadzenie” jest tu tłumaczeniem słowa knesija. We współczesnej
hebrajszczyźnie to słowo oznacza „kościół”. Wierzę, że to kościelne
zgromadzenie, jakie tworzą Siostry Matki Bożej z Syjonu, ostoi się. A za
wkład włożony przez byłą przełożoną prowincji europejskiej, obecnie
mieszkankę ośrodka krakowskiego tego „zgromadzenia w imię Niebios” dziękuję
w imieniu swoim, Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz wszystkich, którzy
czują i myślą podobnie. |
|
7 listopada 2006
Chciałabym przede wszystkim wyrazić Wam, drodzy Członkowie
Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, ogromną wdzięczność za nadanie mi
zaszczytnego tytułu „człowieka pojednania”. W 1995 roku została już nim
przez Was wyróżniona jedna z sióstr Matki Bożej z Syjonu, Polka, siostra
Dominika Zaleska, mieszkająca wówczas w Genewie.
Byłam obecna podczas uroczystości nadania tego wyróżnienia i siostra
Dominika prosiła mnie, żebym w jej imieniu wygłosiła podziękowanie.
Dzisiaj mam to zrobić w moim własnym imieniu.
Prawdę powiedziawszy, kiedy otrzymałam od Pana, Panie
Stanisławie Krajewski, list, w którym pytał mnie Pan, czy przyjmę tę
nominację, byłam wielce zaskoczona. Jak mogłam sobie „zasłużyć” na
wyróżnienie mnie jako „człowieka pojednania” i znalezienie się w gronie tych
wszystkich znakomitych osób, które zostały już przez Radę wyróżnione w ciągu
ostatnich 14 lat?
Potem przypomniałam sobie krótki midrasz o rabbim Zusji: być może go znacie?
Rabbi Zusja skarżył się Świętemu Błogosławionemu, że nie jest jak Mojżesz,
święty, uczony, roztropny, przywódca narodu, a jednocześnie najskromniejszy
człowiek, jakiego ziemia nosiła. Lecz Święty Błogosławiony, odrzekł mu:
Zusja, nie prosiłem cię, żebyś był Mojżeszem, ale Zusją!
Urodziłam się w Strasbourgu, w Alzacji, regionie granicznym
Francji i Niemiec, i to właśnie w dzieciństwie i młodości przeżyłam pierwsze
doświadczenia pojednania.
Dziś, być może właśnie dlatego, czuję się Europejką i jestem Europejką z
przekonania.
Każdy z nas miał w swoim życiu doświadczenia pojednania, ponieważ pojednanie
to przede wszystkim zwykła życiowa rzeczywistość – bez częstego
przebaczania, bez pojednania nie ma pokoju. W nas samych przede wszystkim!
„Nasze rany – mówił niedawno kardynał Etchegaray do libańskich chrześcijan –
to także miejsca, w których dokonuje się pojednanie”.
To, kim jestem, moją drogę życiową, wybory, jakich na tej
drodze mogłam dokonać, wszystko to zawdzięczam Zgromadzeniu Sióstr Matki
Bożej z Syjonu, mojej duchowej rodzinie.
Otrzymało ono w Kościele charyzmat pojednania, przede wszystkim pojednania
między chrześcijanami i żydami. Sobór Watykański II utwierdził nas w tym
charyzmacie dekretem soborowym Nostra Aetate, Deklaracją o
stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich ogłoszonym 28
października 1965.
Tekst ów stał się, jak mówi psalm „lampą dla naszych stóp i światłem na
naszej ścieżce” [por. Ps 119, 105].
W 4. punkcie, poświęconym stosunkowi do judaizmu, Sobór
przypomina „o więzi, jaką został duchowo złączony lud Nowego Przymierza z
potomstwem Abrahama”.
Stwierdzenie to było i nie przestaje być zdumiewająco odkrywcze!
Tekst ten przypomina między innymi, że początki
naszej wiary chrześcijańskiej znajdują się już u patriarchów, Mojżesza i
proroków, że „Jezus był żydem i na zawsze nim pozostał” (Uwagi dotyczące
właściwego przedstawiania żydów i judaizmu w nauczaniu i katechezie Kościoła
Katolickiego, Rzym, 24 czerwca 1985).
Tekst ten przypomina nam także, że „Żydzi pozostają
umiłowanymi dla Boga, który nie żałuje swych darów i wezwań” (por. Rz 11,
28-29).
Tekst ten wzywa nas przede wszystkim do wzajemnego
poznawania się i odnoszenia z szacunkiem.
Jan Paweł II, a obecnie Benedykt XVI nie przestali i nie
przestają wzywać chrześcijan do
wprowadzania w życie i rozwijania znaczeń tej soborowej deklaracji.
Siostry Matki Bożej z Syjonu we wszystkich 21 krajach, w
których są obecne, podjęły inicjatywy na rzecz wcielania w życie tego
wezwania Soboru Watykańskiego II i wszystkich tekstów Kościoła katolickiego,
które po nim nastąpiły, a to poprzez:
utworzenie Centrów dokumentacji, w tym Międzynarodowego
Centrum Dokumentacji Żydowsko-Chrześcijańskiej (SIDIC) w Rzymie, doroczne
Programy biblijne w naszym domu Ecce Homo w Jerozolimie, kursy, wykłady,
publikacje książkowe, artykuły, audycje radiowe itd. Nie licząc pracy w
dziećmi i młodzieżą w prowadzonych przez zgromadzenie szkołach.
Ale często, i być może w większości wypadków, wiele sióstr
w zwykłym, codziennym życiu, poprzez swoją obecność stara się czynić to, co
służy pojednaniu i zaprowadza pokój. A kiedy żyje się w sytuacji konfliktu
albo wojny, jak w Izraelu/Palestynie, w Nikaragui lub Salwadorze, to nie
jest to takie proste.
Moja wdzięczność kieruje się więc ku mojemu Zgromadzeniu. To
dzięki niemu dane mi było spotkać tyle rozmaitych osób w różnych krajach i
miejscach, do których zostałam wysłana.
Tyle twarzy, tylu ludzi uczyło mnie znaczenia innego ( Innego pisanego z
dużej litery), wartości i bogactwa różnorodności. „Ponieważ byli inni,
sprawili, że się zmieniłam”.
Chciałabym wymienić spośród nich tylko błogosławionej pamięci dra Gerhardta
Riegnera, sekretarza, a następnie honorowego prezesa Światowego Kongresu
Żydów. Nasze liczne rozmowy w Genewie w ciągu ponad 10 lat zaowocowały
klimatem wzajemnego zaufania, który umożliwił podjęcie inicjatyw,
zorganizowanie spotkań mających na celu przezwyciężenie trudności
występujących niekiedy pomiędzy naszymi wspólnotami.
Gdybym w końcu nie była siostrą Matki Bożej z Syjonu, nie
mieszkałabym dziś w Polsce. Nie spotkałabym przez te wszystkie ostatnie lata
– niedługo będzie to już dwadzieścia lat – tylu osób, które otworzyły mnie
na zrozumienie tego kraju, który kocham, na jego historię, kwestie
społeczne, religijne czy też gospodarcze.
Myślę tu o panu Andrzeju Potockim, byłym prezesie KIKu, o ojcu Stanisławie
Musiale, obydwu nieżyjących, o tu obecnym Stefanie Wilkanowiczu, o
arcybiskupie Henryku Muszyńskim, pierwszym przewodniczącym komitetu
Episkopatu Polski ds. dialogu z judaizmem.
Dzięki nim i innym osobom, z których kilka jest obecnych na tej sali, mogłam
szybko zauważyć, że pojednanie między chrześcijanami i żydami w
Polsce jest możliwe, chociaż droga ku temu nie będzie krótka. To było
moje wyzwanie.
Ta droga już się zaczęła! I nawet tu w Krakowie mamy tego
przykłady, o których nie ma potrzeby przypominać.
Pozostaje jednak kawał drogi do przebycia, być może przede
wszystkim w wymiarze religijnym.
Poza kręgami specjalistów, do jakiej kultury biblijnej
Starego Testamentu ma dostęp na co dzień zwykły chrześcijanin, żeby posilić
i pogłębić swoją wiarę?
Cóż w końcu wiemy o współczesnej żydowskiej myśli
religijnej, duchowości, etyce, żeby w dialogu wzbogacić nasze własne
przekonania?
Prawdą jest, że Shoah w tragiczny sposób przerwała żydowskie
życie w tym kraju, ale dziś możemy tu powitać odradzającą się wspólnotę
żydowską czerpiącą ze źródła swojej Tradycji.
Na łodzi, na barce świata, który jak arka Noego porusza się
często po wodach potopu, wierzący – wszyscy wierzący – mają w sobie siłę
duchową, pełną spokoju ale i dynamizmu.
Z tej to siły płynie pojednanie.
Na zakończenie trochę hebrajskiego biblijnego od naszych
sióstr uczących hebrejaskiego w Brukseli!
W jednym z określeń wyrażających pojednanie,
הַשלָמָה [HaSH
– La – Ma], jest słowo
שָלוֹמ
shalom. Wyraża ono pełnię,
ponowne spotkanie po konflikcie, niezgodzie, odzyskany pokój i jedność,
spokój, równowagę jak w przypadku dwóch szal wagi.
Człowiek pojednania byłby
מַשכּינָה שָלום[MaSH
– Ki – NaH ShaLoM].
Znajdujemy tu rdzeń שכן
[SHa-Kha-N
] „przebywać pod rozstawionym namiotem”.
Odwołuje się on do Szechiny, obecności Boga. Kto prowadzi do
pojednania, realizuje wśród ludzi i pomiędzy ludźmi Boży zamysł, by Jego
Szechina, Jego Obecność została zamieszkana.
Ambitny to program, wielkie wymaganie!
Dziękuję Państwu bardzo.
|
|
 |
|